Forum HP News

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Bezcieleśnie.
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum HP News Strona Główna -> Fan Fiction
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Inf.
Pirszoroczniak


Wiek: 19
Dołączył: 06 Mar 2006
Posty: 64

PostWysłany: Sob Kwi 08, 2006 4:20 pm     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Kilka słów od autora:
1. Mam nadzieję, że ten FF nie jest za długi.
2. Nie mam pojęcia, czy pomysł z narracją, którą się posłużyłam, był dobry. Ocenę tego pozostawiam Wam.
3. Za niedociągnięcia i błędy przepraszam i proszę o ich wytknięcie:)
4. Liczę na szczerą krytykę.
To by było tyle..
.


Uprzedza się czytelników, że ten tekst zawiera sceny bardzo brutalne.
W.


Przesadziłaś z tym "bardzo" xD
No tak, masz rację. Połykanie własnego ciała to przecież nic xD
W.

_______________________

Słyszeli o mnie tylko nieliczni. I to jedynie legendy. Nikt nie wie jak było naprawdę. Zapewne nawet większość nauczycieli w Hogwarcie nie ma pojęcia o tym, że naprawdę istnieję, nie wspominając o pozostałych duchach tej szkoły. I jestem skłonny przyznać, że jest to dość wygodnym rozwiązaniem. Ciężko było by spojrzeć im w oczy i opowiedzieć o swojej śmierci.
Co prawda, dla nich jest to temat równie błahy, jak dla zwykłego człowieka wzmianka o pogodzie. Jednak ja nadal nie mogę pogodzić się ze swoim marnym losem. Tak się bowiem składa, że w całym swoim życiu nigdy nie byłem szczęśliwy. I tak zostanie na wieki.
Ukrywam się w najróżniejszych zakamarkach wieży Slytherinu. Tak, to mój dom. Jako uczeń szczerze go nienawidziłem, jednak sentyment pozostał. Od niepamiętnych czasów miałem niewyjaśnioną skłonność do sentymentów. Spytacie zapewne, dlaczego nienawidziłem Slytherinu, choć był moim domem? Nigdy o tym nikomu nie wspominałem. Kiedy przybyłem do Hogwartu po raz pierwszy, Tiara Przydziału nie była zdecydowana. Wahała się, czy przydzielić mnie do Slytherinu, czy też do Gryffindoru. Cóż mogłem począć? Przecież od pokoleń cała moja rodzina trafiała do domu wielkiego Salazara! Nie chciałem ich zawieść. Błagałem w myślach, żeby również się tam dostać.
Wszystko potoczyło się zgodnie z moim planem. Mogłoby się wydawać, że miałem wszystko, czego może zapragnąć prawdziwy czarodziej - szanowaną, bogatą rodzinę, zdolność, bystrość i co najważniejsze - byłem czystej krwi. Mimo to, nie czułem się szczęśliwy. Egzystowałem z dnia na dzień, zachowując się niczym maszyna. Nigdy nie miałem oddanych przyjaciół, choć stale otaczało mnie stado rozkochanych we mnie nastolatek. Byłem zdolny, nigdy nie miałem problemów z nauką. Czego chcieć więcej?
Otóż, wszystkie wyżej wymienione 'zalety' nie satysfakcjonowały mnie. Wbrew mojej rodzinie, byłem zdania, że nie liczy się bogactwo i czysta krew, lecz przyjaźń i honor. Nie byli w stanie tego pojąć.
Najszczęśliwszy okres swego życia przeżyłem, kiedy zacząłem się spotykać z Narcyzą Black. Byłem w niej wręcz niewyobrażalnie zakochany. Zlekceważyłem jednak największą przeszkodę, jaka stanęła nam na drodze - Lucjusz Malfoy.
To, co za chwilę opowiem miało miejsce w piątej klasie. Wówczas Lucjusz uczęszczał do siódmej. Był niezwykle utalentowanym czarodziejem. W całym Hogwarcie cieszył się ponurą sławą. Podobno maczał palce w czarnej magii, która tak bardzo go fascynowała.
*
Tego pamiętnego wieczoru wracałem późnym wieczorem z biblioteki. Szedłem przez pusty już korytarz, trzymając w ręce różdżkę, która oświetlała mi drogę. Z piętra niżej dobiegały mnie odgłosy dwojga ludzi. Nie ulegało wątpliwość, że nie była to zwykła przyjacielska pogawędka, lecz niemała kłótnia. Zatrzymałem się w miejscu nasłuchując, do kogo należą. Jak się okazało, należały one do Lucjusza i siostry Narcyzy - Bellatrix.
Bellatrix, podobnie jak Lucjusza, pociągała czarna magia. Jednak w przeciwieństwie do niego nie ukrywała się z tym w jakiś szczególny sposób. Nigdy nie darzyłem jej sympatią. Choć była dziewczyną niezwykłej urody, było w niej coś odpychającego. Kiedy sięgam pamięcią kilkadziesiąt lat wstecz, nie jestem w stanie przypomnieć sobie wiele szczegółów jej wyglądu. Poza ciemnymi oczami. Oczami, z których biła nienawiść i okrucieństwo, bez względu na okoliczności. Była temperamentna i energiczna. Miała niesamowite powodzenie. I co ciekawe - nawet jako Ślizgonka była odważna. Ślizgoni bowiem mają to do siebie, że choć są zdolni i sprytni, często okazują się tchórzami. O Bellatrix nie można było tego powiedzieć. Posprzeczałem się z nią kiedyś o pewną błahostkę. Właściwie nie jestem w stanie przypomnieć sobie przebiegu owej kłótni. W pamięci utkwiło mi jedynie jej ostatnie zdanie - pożałujesz tego. Nie sądziłem, że może się zdobyć na wyrządzenie większego zła, więc zwyczajnie to zignorowałem. Jak bardzo się pomyliłem.
Bellatrix wraz z Lucjuszem wbiegli po schodach, obrzucając się nawzajem wyzwiskami. Nie byłem w stanie zrozumieć o co się kłócą. Jednak z pewnością nie było to mało znaczące, gdyż oboje byli tak wściekli, że sprawiali wrażenie, jakby chcieli się pozabijać. Postanowiłem ich wyminąć i czym prędzej udać się do swojego dormitorium. Nigdy tam nie doszedłem.
Kiedy usłyszeli moje kroki, nagle zamilkli. Powiedziałem im 'cześć'. Do głowy by mi nie przyszło, że to na mnie wyładują swoją wściekłość. Bellatrix spojrzała na mnie z wyższością. Jej usta nawet nie drgnęły. Odwróciłem wzrok w kierunku Lucjusza. Zdawał się zapomnieć o sprzeczce z Bellą. Jego myśli najwyraźniej były już pochłonięte czym innym.
- Ty wstrętny, podły psie! - wycedził. - Jak śmiesz spotykać się z Narcyzą! Nie jesteś jej wart!
- Do niczego jej nie zmuszałem. To nie moja wina, że woli mnie, a nie Ciebie, Lucjuszu - odpowiedziałem, po czym zszedłem kilka stopni niżej.
- Expelliarmus! - krzyknęła niespodziewanie Bellatrix.
Zaklęcia zwaliło mnie z nóg. Moja różdżka leżała u skraju jej szaty.
- Zwariowałaś!? - tym razem nie siliłem się na jakiekolwiek grzeczności. To, co zrobiła, było przesadą.
- Być może. Pamiętasz naszą kłótnię? Powiedziałam Ci, że pożałujesz. Zaraz się przekonasz jak bardzo.
Kiwnęła znacząco w stronę Lucjusza.
Nie pamiętam dokładnie, co działo się później. Rzuciłem w jej stronę niekrótką wiązankę przekleństw. Jednak nie zrobiło to na niej większego wrażenia. No tak, sam kiedyś słyszałem jak ktoś nazwał ją w jej obecności 'bezlitosną suką'. Nie zareagowała. Jednak z niewyjaśnionych bliżej przyczyn, ta sama osoba spędziła najbliższe kilka tygodni w Skrzydle Szpitalnym, z powodu trudnych do zagojenia ran na całym ciele. Przypadek?
Znalazłem się w łazience. Leżałem na zimnej, mokrej posadzce. Nade mną pochylał się Lucjusz. Na jego nienagannie czarnej szacie układały się długie, jasne włosy. W ręce ściskał różdżkę. Jego usta były wykrzywione w mściwym grymasie. Bellatrix stała kilka kroków za nim. Wyglądała na nieco znużoną.
Pamiętam jakby to było dziś, jak bardzo zaskoczyła mnie ta cała sytuacja. Wiedziałem, że będą chcieli mi się odpłacić za to co im, nieświadomie zresztą, zrobiłem, jednak nie sądziłem, że posuną się tak daleko. Przyznaję, że przerażało mnie to trochę.
Wstałem szybko, podszedłem do Belli i wyrwałem jej z rąk moją różdżkę. Zdziwiło mnie to, że się nie wściekła. Sprawiała wrażenie jakby nad czymś intensywnie rozmyślała. I niewątpliwie nie było to nic przyjemnego, gdyż na jej ustach pojawił się złowrogi grymas.
Lucjusz z kolei stanął przy drzwiach, trzymając różdżkę na wysokości mojej twarzy, udaremniając mi tym samym wydostanie się z łazienki.
- Zostaniesz tu, zdrajco własnego rodu - wycedził. - Zajmiemy się tobą.
- Bella, co z nim zrobimy? - zwrócił się do swojej towarzyszki.
- Zrób z nim co chcesz. Mnie zostaw końcówkę... Ach - w jej oczach pojawił się ten charakterystyczny błysk.
- Expelliarmus! - krzyknąłem, zwalając z nóg Malfoya. Jego różdżka była kilka stóp od niego.
Przecież nie mogłem poddać się bez walki. Nieszczęśliwym trafem Bellatrix mnie uprzedziła, mówiąc 'accio różdżka'. Zupełnie jakby wiedziała, co zamierzam zrobić! Oddała ją Malfoyowi.
- Jesteście nienormalni! Dajcie mi spokój! - krzyknąłem zdenerwowany. Nie miałem najmniejszej ochoty wdawać się w jakiekolwiek bójki.
- O nie. Za bardzo mnie denerwujesz. Lucjusza również. Chyba nie sądziłeś, że ujdzie ci to na sucho, co? - zaśmiała się drwiąco. Okropny był ten jej śmiech.
Lucjusz już nie blokował mi drzwi, więc byłem gotów skorzystać z okazji i zwyczajnie wyjść, mając nadzieję, na spotkanie po drodze jakiegoś nauczyciela. Szarpnąłem za klamkę, jednak nie ustępowały. Bellatrix zaśmiała się ponownie. I ku mojemu zdumieniu - Lucjusz również.
- Chyba nie sądziłeś, że uda ci się wyjść rozbrajając mnie? - wycedził.
Przypomniałem sobie o zaklęciach niewerbalnych. Nie umiałem ich stosować, gdyż nie przerabialiśmy ich jeszcze, jednak on najwyraźniej nie miał z nimi najmniejszego problemu.
- Incancerus! - krzyknęła Bellatrix. Moje ciało oplotły grube liny. Nie byłem w stanie się ruszyć. - Lucjuszu, nie załamuj mnie. Pokaż, co potrafisz. Przecież nie będziemy się z nim bawić w rozbrajanie.
Ton jej głosu wskazywał na to, że jeśli Lucjusz czegoś nie zrobi, sama się mną zajmie. Widocznie trafiła w jego słaby punkt. Malfoy najwyraźniej doszedł do wniosku, że pora na użycie Zaklęć Niewybaczalnych.
Nadal tkwiłem związany, próbując się bronić słownie, a nie za pomocą różdżki. Jednak Bella wyglądała na znudzoną moimi wywodami i jednym machnięciem przykleiła mi język do podniebienia.
Sam używałem niejednokrotnie tego zaklęcia. Niewątpliwie było przydatne, jednak teraz przeklinałem w myślach tego, kto je wymyślił.
- Crucio! - krzyknął Lucjusz. W tym samym momencie Bellatrix cofnęła zaklęcie 'Incancerus'. Zaklęcie Malfoya zwaliło mnie z nóg. Upadłem na twardą posadzkę, wijąc się z bólu. Przedtem nikt nie użył na mnie Zaklęcia Niewybaczalnego. Pamiętam ból, który mi wówczas towarzyszył. Było to stokroć gorsze od złamanych kończyć, ran na ciele, czy widoku krwi. Tak, krew była moim słabym punktem. Ilekroć ją widziałem robiło mi się słabo. Zaklęcie Crusiatusa zadaje ból, jaki trudno opisać słowami. Szamotałem się po podłodze wrzeszcząc z bólu. Czułem palący, dotkliwy ból na każdym skrawku ciała. Łzy ciekły mi po policzkach. W czasie tej szamotaniny wybiłem sobie dwa przednie zęby. Odruchowo przyłożyłem rękę do szczęki. Krew. Boże, tylko nie krew... Zakręciło mi się w głowie.
- Lucjuszu! - głos Belli brzmiał nad wyraz radośnie, jak na nią. - Ten kretyn brzydzi się krwi! - roześmiała się, najwidoczniej niezwykle zadowolona ze swego nagłego odkrycia.
- Zostawcie mnie w spokoju! Co ja wam zrobiłem? Za co to, do cholery? - wycedziłem, kiedy odzyskałem już oddech. Czułem w ustach ten obrzydliwy słodkawy posmak. Miałem ochotę zwymiotować. I w dodatku ta straszna dziewucha stojąca nade mną... Gdybym wiedział, że tak się to wszystko skończy, w ogóle bym z nią nie zamienił ani słowa.
Roześmiali się oboje.
- Najciekawsze dopiero się zacznie, idioto. Chyba nie sądziłeś, że Cruciatus wystarczy? O nie... Czuję potrzebę rozrywki, widoku krwi, tortur. Twojej krwi, oczywiście.
- O nie... - jęknąłem w duchu.
*
- Imperio!
Pamiętam jak przez mgłę to, co wówczas miało miejsce. Do mojej zakrwawionej dłoni powróciła różdżka. I ten straszny głos w mojej głowie, każący mi zadać sobie ból, rozpruć żołądek, oderwać paznokcie. Nie byłem w stanie się sprzeciwić. Byłem przerażony, a jednocześnie dziwnie lekki, swobodny. Wiedziałem, co muszę zrobić.
Wymamrotałem pod nosem formułkę i w mojej prawej ręce pojawił się nóż. Długi, ze srebrnym ostrzem. Wiedziałem do czego jest mi potrzebny. Gdzieś w oddali dobiegał mnie śmiech Bellatrix i Lucjusza. Zupełnie mi to nie przeszkadzało.
"Zrób to natychmiast!"
Skierowałem prawą rękę do swojej lewej dłoni. Końcówkę ostrza umieściłem pod paznokciem. Nie czułem jeszcze bólu.
"Oderwij, włóż nóż, zadaj ból, krew! Chcę krwi!"
Musiałem usłuchać tych rozkazów. Wcisnąłem ostrze pod płytkę paznokcia, krzycząc. Krew... Och nie, nie mogłem się poddać, nie tak łatwo. Nóż nadal był utkwiony w palcu. Wystarczyło go szarpnąć, a paznokieć by się oderwał. Przy pierwszym pchnięciu jego ostrze pojawiło się tuż za płytką. Wystarczy jeden ruch - powtarzałem sobie w myślach, wrzeszcząc jednocześnie wniebogłosy. Krew pulsowała mi w skroniach, rozsadzała czaszkę. Jak się potem okazało, moje krzyki były słyszane tylko w łazience, gdyż była ona chroniona Zaklęciem Niesłyszalności. Nie dobiegało z niej żadne wołanie. Nikt nie mógł mnie usłyszeć. Widziałem płytkę paznokcia, trzymającą się jedynie na kilku cienkich kawałkach skóry. Szarpnąłem. Patrzyłem oszołomiony na mój zakrwawiony kciuk. Mój paznokieć wylądował na ziemi. Podniosła go Bellatrix. Byłem zszokowany tym, że się go nie brzydzi.
Po kolei pozbawiłem się wszystkich paznokci w ten obrzydliwy sposób. Drżały mi ręcę - nie wiem, z obrzydzenia, czy ze strachu... Wrzeszczałem z bólu, łkałem, mdlałem. Jednak jedno zaklęcie Lucjusza wystarczyło, by doprowadzić mnie do przytomności. Kolejny Imperius, kolejny paznokieć, kolejna utrata przytomności i tak wkółko. Wszystkie paznkcie spoczywały w rękach Bellatrix. Zastanawiałem się wówczas, co zamierza z nimi zrobić. A odpowiedzieć była, aż nader oczywista. Po odcięciu dziesiątego paznokcia cały byłem we krwi. Wówczas ona podeszła do mnie, po czym wetknęła mi je do ust. Nie byłem w stanie ich wypluć. Malfoy skleił mi usta jakimś dziwnym zaklęciem. Cóż miałem począć? Gdybym był w stanie otworzyć buzię, z pewnością bym zwymiotował. Póki co, czułem w buzi płaskie, delikatne, lecz twarde płytki, babrającą się we krwi. Nie mogłem dłużej tego znieść. Niech to piekło już się skończy, niech mnie zabiją... - błagałem w myślach.
"Połknij!"
Tak też zrobiłem. Paznokieć po paznokciu, po kolei wędrowały przez mój przełyk. Bodajże trzeci z kolei utknął mi w gardle. Zacząłem się krztusić.
"Gryź je kretynie!"
Gryźć? Musiałem. Czułem między zębami twardą płytkę. Kawałek po kawałku. Mdliło mnie niesamowicie. Ciężko opisać, co się czuje, gdy ktoś zmusza cię do trawienia własnego ciała. Brzydziłem się sam siebie.
Moja szata była umazana krwią i łzami.
Błagałem w myślach o to, żeby to wszystko dobiegło końca.
Cały czas byłem pod działaniem Imperiusa.
Jednak na tym nie miało się skończyć.
Znowu usłyszałem w mojej głowie głos.
"Weź nóż. Rozpruj sobie brzuch. Włóż do niego rękę..."
Zrobiłem jak mi kazano. W prawą dłoń chwyciłem nóż. Skierowałem ostrze, we wskazanym kierunku. Wbiłem je najszybciej jak potrafiłem. Czułem wyraźnie pękającą skórę, prawie widziałem (choć nie patrzyłem w tamtą stronę) jak ostrze przesuwa się po skórze, rozrywając ją coraz bardziej i bardziej...
"A teraz wytnij sobie kwadrat" - kiedy teraz o tym pomyślę, dochodzę do wniosku, że Bellatrix była bardziej niezrównoważona psychicznie, niż by się mogło wydawać. Wydawanie TAKICH poleceń, człowiekowi działającemu pod wpływem Imperiusa, nie było zabawne, jakby się mogło wydawać, lecz odrażające.
Sądziłem, że nie ma nic gorszego od Cruciatusa. Pomyliłem się.
Kwadrat.... Musiałem spojrzeć na swój brzuch.
Mimo woli pochyliłem głowę. Ohyda. Nie dość, że słabnąłem z minuty na minutę, wszędzie wokół była krew i czułem przeraźliwy ból, to jeszcze ten obrzydliwy widok. Zacisnąłem palce na rączce noża. Skierowałem ostrze w lewą stronę. Widziałem rozrywającą się skórę, każde kolejne pękające ścięgno, między moimi palcami przewijały się oślizgłe wnętrzności. Osunąłem się na posadzkę.
Zbudziło mnie zaklęcie Lucjusza.
- Dokończ to, co zacząłeś kretynie! - krzyknęła Bella. - Chcę zobaczyć odcięty kawał Twojej skóry leżący u moich stóp. Pamiętaj - w kształcie kwadratu - to ostatnie zdanie niezaprzeczalnie ją bawiło.
Zrobiłem, co kazała. Kilkanaście minut później u stóp Bellatrix spoczywał kawał mojego ciała. Rozejrzałem się za Lucjuszem. Był jeszcze bardziej blady niż zwykle, o ile było to możliwe. Wyglądało na to, że uważał, iż Bella naprawdę przesadzała.
- Bellatrix... Chyba powinniśmy to zakończyć - powiedział, starając się, by nie wyczuła obrzydzenia, jakim napawała go ta, trzeba przyznać, dość krwawa scenka.
- Jeszcze chwilę, Lucjuszu.
Wydała mi kolejny rozkaz.
"Wydłub sobie oczy"
Czy tego chciałem, czy nie, byłem zmuszony wypełnić również ten chory rozkaz.
Opadałem z sił. Straciłem dużo krwi.
Resztkami sił skierowałem moją zakrwawioną, pozbawioną paznokci dłoń, do gałki ocznej. Odruchowo zamknąłem powieki. Jednak zmuszony byłem je otworzyć. Poczułem na gałce ocznej krew. Moje palce zaczęły wciskać się w oczodół lewego oka. Nie byłem w stanie odróżnić, czy ciecz spływająca po moich palcach to krew, czy zawartość oka.
Nie miałem siły nawet krzyczeć. Tylko pojękiwałem głucho, czując, że lada moment umrę.
Jaki był ostatni rozkaz?
Miałem POŁKNĄĆ swój cholerny narząd wzroku, który, świeżo wydłubany, spoczywał w mojej dłoni. Zwymiotowałem.
"POŁKNIJ!"
Było to ostatnią rzeczą jaką uczyniłem. Dłoń, w której spoczywało (oko), uniosłem do ust. Wcisnąłem to, co teoretycznie rzecz biorąc, nadal powinno tkwić w oczodole.
Do dziś pamiętam ten obrzydliwy posmak. To było...straszne.
Zjeść własną gałkę oczną...
Konałem.
Malfoy tracił nerwy. A przecież słynął z okrucieństwa. Towarzyszka spojrzała na niego z pogardą, cofając w międzyczasie Imperiusa. Cały ból, słabość i wizja nieuchronnej śmierci stały się stokroć wyraźniejsze.
Przed wyjściem z łazienki rzucili na siebie wzajemnie Zaklęcie Niewidzialności, kilkoma zaklęciami udało im się usunąć krew i oczyścić pomieszczenie z innych śladów zbrodni.
Moje ręce były zaciśnięte na brzuchu. Czułem pod palcami przeciekającą maź, flaki i ... tak, to była chyba wątroba, czy coś w tym stylu. Łzy skapywały mi po policzkach. Przy mojej dłoni leżał nóż. Wiedziałem, że nikt nie będzie w stanie udowodnić tego, że to Bella Black i Malfoy odpowiedzialni są za moją śmierć. W prawym kąciku ust tkwiła resztka galaretowatej substancji.
Drugie oko pozostało nienaruszone.

Narcyzo kochana...

*
Ból ustał. Uniosłem się bez trudu. Jednak coś było nie tak. Ciało... Gdzie jest moje ciało?
Czy to możliwe? Jestem ... duchem?
*
Nazajutrz rano odnaleziono moje zwłoki. Tak, jak przypuszczałem, winowajcy nie zostali ukarani. Dowiedziałem się, że Bellatrix i Lucjusz użyli zaklęć zmieniających pamięć na kilku uczniach, tak, aby Ci w razie potrzeby, byli przekonani, że zarówno ona, jak i on spali spokojnie w swoich dormitoriach. Wszystko uszło im płazem.
Od czasu swojej śmierci bez przerwy się ukrywam. Któż chciałby oglądać tak zmasakrowanego ducha? Ducha bez kawałka brzucha, pozbawionego oka, zębów, paznokci.... Z pewnością nikt.
A może jednak?
_______________________

Na tym FFie tymczasowo kończę swoje pisanie. Tymczasowo.


Ostatnio zmieniony przez Inf. dnia Wto Kwi 18, 2006 1:06 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jay
Milanista bulleter


Wiek: 18
Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 220
Skąd: gdzieś tam w europie

PostWysłany: Sob Kwi 08, 2006 4:42 pm     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

No powiem, że opowiadanie dośc interesujące.
Ale i tak Bella ma drastyczniejsze według mnie ficki Very Happy
Było dość sporo błędów.
Kilka razy nei mogłem zrozumieć zdania, w którym były te błędy.
Ale ich nie pamiętam, bo moja uwaga była skupiona na tym tekście.
_________________
http://www.lastfm.pl/user/MiszczACM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Adres AIM
Wunderwaffe
Departmentführer


Wiek: 19
Dołączył: 03 Lis 2005
Posty: 371
Skąd: Stettin

PostWysłany: Sob Kwi 08, 2006 6:44 pm     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

O faza Very Happy
Podobało mi sie to z paznokciami... może kiedyś sama skorzystam z takiej tortury.. nie wiem Very Happy
Swietna narracja I osobowa.

Więc cieszę się, że jeszcze jestem uznawana za lepszą Smile
_________________
Das ist Mein Krieg
Das ist Mein Blut
Das ist Mein Reich.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Adres AIM
Mała Wściekła Istotka
Strzyga Czystokrwista


Wiek: 8
Dołączył: 01 Lis 2005
Posty: 16777149
Skąd: z oparów absurdu

PostWysłany: Sob Kwi 08, 2006 7:07 pm     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Całkiem przyjemny FF. Ale ja jestem całkowicie spaczona i mnie nie ruszył. No cóż... Mnie nie ruszył nawet filmik o autopsji. (Autopsja to sekcja zwłok). Narracja pierwszosobowa niezła. Błędów było kilka, ale nie wypomnę Ci ich, bo nie służę do tego. Ogólnie całkiem zabawny FF. Tylko jak miał na imię ten duch?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Adres AIM
Kasia
Kapitan drużyny


Wiek: 19
Dołączył: 21 Lut 2006
Posty: 492
Skąd: Forum Harry&Draco

PostWysłany: Sob Kwi 08, 2006 8:05 pm     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Piszesz nieźle. Ale ja nie jestem MWI, tobą lub Bellą i dlatego ten ff mnie 'ruszył'. Ale jakoś doczytałam do końca. Ten pomysł z paznokciami... No cóż. Gałkę oczną już kiedyś czytałam, tylko nie jestem pewna czy u ciebie czy u Belli. A zjedzenie paznokci i oka widziałam po raz pierwszy i mam nadzieję ostatni.

Bello, błagam nie wykorzystuj tego pomysłu!!

Było trochę błędów interpunkcyjnych, ale mniejsza z tym.
Mam jedno większe zastrzerzenie: dormitorium, a nie dorminatorium.

Pisz dalej, ale nie tak drastycznie, bo stracę przyjemność czytania twoich ficków.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jay
Milanista bulleter


Wiek: 18
Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 220
Skąd: gdzieś tam w europie

PostWysłany: Sob Kwi 08, 2006 8:09 pm     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Mnie dręczy jedno z tego opowiadania.
Mianowicie duch nie może wbrew sobie zostać pod postacią ducha.
Napisałeś, że umarł i został duchem. Ale na pewno nei chciał zostać z tak "ładnym ciałem". Chyba po śmierci się decyduje czy chcę się zostać, a nie zrządzeniem losu się zostaje Wide smile
_________________
http://www.lastfm.pl/user/MiszczACM
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Adres AIM
Kasia
Kapitan drużyny


Wiek: 19
Dołączył: 21 Lut 2006
Posty: 492
Skąd: Forum Harry&Draco

PostWysłany: Sob Kwi 08, 2006 9:42 pm     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Miszczu, nie wiem, jak wymyśliła to Inferius, ale mi się wydaje, że po prostu ten duch bał się śmierci i dlatego został duchem. Albo był nieszczęśliwy i dlatego został na ziemi.
On w pewnym sensie ma zapisane w umyśle, czy chce być duchem, czy nie.
Taka jest moja opinia.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Buujak
Czarodziej


Wiek: 16
Dołączył: 01 Lis 2005
Posty: 207
Skąd: gdzieś pod Krakowem... ;)

PostWysłany: Nie Kwi 09, 2006 6:20 pm     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

bleeee....prawie cały fisk jest poświencony jakims tam wypruwaniem brzucha, zjadaniem oczu ... brzydze się ... ehhh Mad
_________________
...Posycz sobie, mała żmijko wij się, żmijko, wij, badź milutka dla Morfina, bo cie przybije do drzwi.
http://www.wallpaperbase.com/wallpapers/movie/harrypotter/harry_potter_10.jpg Very HappyVery HappyVery Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Adres AIM
Inf.
Pirszoroczniak


Wiek: 19
Dołączył: 06 Mar 2006
Posty: 64

PostWysłany: Nie Kwi 09, 2006 7:36 pm     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

O, to fajnie Buujak:) Miło było to czytać.
Cieszę się, że ogólnie rzecz biorąc się Wam podobało.

________


A wpadł ktoś na to, skąd mógł mi przyjść do głowy pomysł z pozbawieniem poznokci?
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Pestka
Pirszoroczniak


Wiek: 18
Dołączył: 12 Lis 2005
Posty: 72
Skąd: Szczecin

PostWysłany: Sob Kwi 15, 2006 6:17 pm     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Dobre podobało mi się. Bardzo dobra narracja I osobowa. Ja chba tak jak MWI jestem spaczona bo mnie nie ruszył. Miło było czytać ;]
_________________
"...And if you listen very hard
The tune will come to you at last.
When all are one and one is all
To be a rock and not to roll..."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Adres AIM
Kasia
Kapitan drużyny


Wiek: 19
Dołączył: 21 Lut 2006
Posty: 492
Skąd: Forum Harry&Draco

PostWysłany: Sob Kwi 15, 2006 7:11 pm     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Inferius napisał:
A wpadł ktoś na to, skąd mógł mi przyjść do głowy pomysł z pozbawieniem poznokci?


Tak prawdę mówiąc to nie. Ale nie jestem pewna, czy chciałabym wiedzieć, skąd masz takie pomysły.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Scarlett
Pirszoroczniak


Wiek: 18
Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 73
Skąd: z daleka

PostWysłany: Sob Kwi 15, 2006 7:42 pm     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

błeee.... mam nadzieje że nie masz zamiaru wykorzystywać tych pomysłów w realnym świecie(oczywiście bez czarów bo to niemożliwe)
byłabyś niezłą pisarką - horrorów oczywiście Very Happy
_________________
I trust Severus Snape.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Inf.
Pirszoroczniak


Wiek: 19
Dołączył: 06 Mar 2006
Posty: 64

PostWysłany: Wto Kwi 18, 2006 1:10 am     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Jak nie chcecie wiedzieć skąd pomysł z paznokciami to Wam powiem.
SSmańska tortura. Wyrywanie paznokci. No co? Skądś trzeba czerpać inspiracje.
Trochę przeinaczyłam, dopowiedziałam i wyszło to.
I wiadomo już dlaczego Belli się ten motyw spodobał Wide smile

"O faza
Podobało mi sie to z paznokciami... może kiedyś sama skorzystam z takiej tortury.. nie wiem " - Bella.

No, może kiedyś skorzystasz. SS women... Wide smile

P.S Pisanie horrorów to jeden z moich życiowych zamiarów.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Eyzee
Ziarno Chaosu


Wiek: 20
Dołączył: 31 Paź 2005
Posty: 16777161

PostWysłany: Wto Kwi 18, 2006 12:47 pm     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Nie wiem dlaczego, ale dopiero teraz zauważyłam, że taki FF jest... Podziękować tylko mojej często wywalającej z internetu neostradzie. W każdym razie widzę kilka błędów...

Cytat:
Najszczęścliwszy okres swego życia przeżyłem, kiedy zacząłem się spotykać z Narcyzą Black.


Najszczęśliwszy

Cytat:
Szedłem przez pusty już korytarz, trzymając w ręcę różdżkę, która oświetlała mi drogę.


ręce

Cytat:
Właściwie nie jestem w stanie przypomnieć sobie przebiegu ów kłótni.


owej kłótni

Cytat:
czym prędzej udać się do swojego dorminatorium


dormitorium

Cytat:
Jego myśli najwyraźniej były już pochłoniętę czym innym.


pochłonięte

Cytat:
Na jego nienagannie czarnej szacie układały się długie, jasne wlosy.


włosy

Cytat:
Pamiętam jak dziś, jak bardzo zaskoczyła mnie ta cała sytuacja.


Powtórzenie. Lepiej by było: "Pamiętam jakby to było dziś, jak bardzo zaskoczyła mnie ta cała sytuacja", albo "Pamiętam do dziś, jak bardzo (...)"

Cytat:
Przyzaję, że przerażało mnie to trochę.


przyznaję

Cytat:
Nie miałem najmniejszej ochoty w dawać się w jakiekolwiek bójki.


wdawać

Cytat:
Jednak Bella wyglądała na znudzoną moimi wywodami i jednym machnięciem przykleiła mi język do podniebnienia.


podniebienia

Cytat:
jednak teraz przeklinałem w myślach tego, kto jest wymyślił.


kto je wymyślił

Cytat:
Zaklęcia Crusiatusa zadaje ból, jaki trudno opisać słowami.


Zaklęcie

Cytat:
- Lucjuszu! - głos Belli brzmiał nadwyraz radośnie, jak na nią.


nad wyraz

Cytat:
Do mojej zakrwiawionej dłoni powróciła różdżka.


zakrwawionej

Cytat:
Wymamrotałem pod nosem formułkę i w mojej prawej ręcę pojawił się nóż.


ręce

Cytat:
- powtarzałem sobie w myślach,wrzeszcząc jednocześnie w niebogłosy.


po przecinku brakuje spacji i "wrzeszcząc wniebogłosy"

Cytat:
Krew pulsowałami w skroniach, rozsadzała czaszkę.


pulsowała mi

Cytat:
była ona chroniona Zaklęcem Niesłyszalności


zaklęciem

Cytat:
paznokci wten obrzydliwy sposób.


w ten

Cytat:
kolejna utrata przytomności i tak wkółko


w kółko

Cytat:
Wszystkie paznkocie spoczywały w rękach Bellatrix.


paznokcie

Cytat:
wszędzie wokół była krew i czułem przeźliwy ból, to jeszcze ten obrzydliwy widok.


przeraźliwy

Cytat:
Chcę zabaczyć odcięty kawał Twojej skóry leżący u moich stóp.


zobaczyć

Cytat:
NIe miałem siły nawet krzyczeć.


drugą literkę zmnień na małą (wiem czepiam się Wide smile)

Cytat:
Moje ręcę były zaciśniętę na brzuchu.


ręce zaciśnięte

Cytat:
Wiedziłem, że nikt nie będzie w stanie udowodnić (..)


Wiedziałem


Ok... Może to nie było kilka błędów, no ale ja lubię się czepiać Wide smile Na przecinki nie zwracałam uwagi, bo się nie znam. Ogólnie opowiadanie bardzo mi się podobało. Chyba właśnie ze względu na te brutalne sceny, które notabene zajmuję połowę FFa. Inferius, jesteś wprost stworzona do horrorów. Czekam niecierpliwie na kolejne Twoje dzieła.


EDIT: Ale te pznokcie były naprawdę obrzydliwe... Fuuj. Ale torturka genialna.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Inf.
Pirszoroczniak


Wiek: 19
Dołączył: 06 Mar 2006
Posty: 64

PostWysłany: Wto Kwi 18, 2006 1:10 pm     Zacytuj zaznaczone Odpowiedz z cytatem

Błędy poprawione.

Dzięki Eyzee:)
Jesteś cudowna.
Tylko Tobie jednej chciało się wytknąć te 26 błędów! xD
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum HP News Strona Główna -> Fan Fiction Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2007 phpBB Group