STARTUJ Z HP NEWS! | DODAJ DO ULUBIONYCH | POLEĆ HARRY POTTER NEWS! | WSPÓŁPRACA Z HP NEWS | KONTAKT
Harry Potter - Newsy Harry Potter i Insygnia Śmierci Harry Potter - Artykuły Forum Harry Potter News Harry Potter News - księga gości Informacje o Harry Potter News  

Wiadomości: Książki Siódmy tom Filmy Wywiady Fan Fiction Fan Zone
HPNews.pl
   O stronie   Redakcja   K. Recenzentów   Kontakt   Prorok   Forum   Chat ()   FAQ   Prasa o nas   TOP 10   Mapa serwisu   Szukaj...
Menu
KsiążkiSiódmy tomFilmyPiąty filmGryHP NewsInneArchiwum
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaKsiążę PółkrwiInsygnia Śmierci
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon Feniksa

Książki:O książkachJ.K. RowlingA. PolkowskiMary GrandPreWydawnictwaJak powstał HP?Błędy autorkiCiekawostkiSłownik ZaklęćHP w liczbachCzarna MagiaKim jest R.A.B.?Czarna Seria
Filmy:O filmachReżyserzyProducentAktorzyUrodziny aktorówBłędy w filmach
Świat Magii:HogwartQuidditchCzarna MagiaMagiczne...?SmokiWMIGUROK
Twoje kontoE-kartkiPWRanking fanówFan FictionGaleriaPsychotestyQuizyFan MiesiącaDownloadWasze listyDowcipyLinkiWyślij newsaWyślij artykułDołącz do nas!
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaQuidditch WC
 FORUM:Ogólna dyskusjaKsiążkiFilmyGryHarry Potter 6Harry Potter 7StronaFan FictionFan ArtInna twórczośćOff-Topic
Sponsorzy

Aktualnie brak

Login
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.
Cytat dnia

"Och, wspaniale Potter. Tak, teraz widać, że prawie sześć lat magicznej edukacji w twoim przypadku nie poszło na marne, Potter. Duchy są przezroczyste..." - Severus Snape

Konkurs!
HPNews.pl organizuje konkurs na najlepsze opowiadanie fan-fiction. Pokaż swój talent! Napisz opowiadanie!

HPNews.pl » Kącik recenzentów » Dziennik Charlesa Greville'a


Dziennik Charlesa Greville'a

Przyznać muszę już na samym początku, że po dziennik Charlesa C.F. Greville’a sięgałem z dużą dozą nieufności. Chciałem bowiem przede wszystkim dowiedzieć się czegoś ciekawego o XIX-wiecznej polityce w Wielkiej Brytanii, przemianach i przełomowych ustawach Parlamentu oraz jego wpływie na życie i losy kolejnych monarchów. Tymczasem ani nazwisko Greville’a, ani też pełniona przez niego funkcja nic mi nie mówiły. Urzędnik Rady Przybocznej króla? A czymże była wówczas Rada Przyboczna? Wyobrażałem ją sobie jako prowincjonalny, mało znaczący organ państwowy, nieposiadający rzeczywistego wpływu na władzę. Dopiero lektura dziennika, analiza najistotniejszych zapisków człowieka, który przez wiele lat w tej Radzie znajdował się i działał, udowodniła mi, jak bardzo się myliłem.

Warto już teraz, na samym początku, zastanowić się i ustalić pewną kwestię. Mianowicie, czy rzeczywiście mamy do czynienia z dziennikiem, czy też jest to dziennik tylko z nazwy? Przytoczyć można sporo argumentów dla jednej i drugiej hipotezy. Zadania nie ułatwił nam, niestety, sam autor, pisząc: „…ani to bowiem dziennik, ani co”. W pewnym sensie miał rację, wszak dziennik służy zwykle do zapisywania własnych przeżyć, odczuć, refleksji. A jakkolwiek nazwiemy zapiski Greville’a, nie stanowią one jedynie zbioru osobistych wspomnień. Autor nie miał bowiem w zwyczaju opisywać swoich przygód, a jeśli już to czynił, to jedynie z powodu braku innych, istotniejszych faktów, jakie mógłby zanotować, i traktował taki stan rzeczy jako zło konieczne, co zresztą wielokrotnie podkreślał: „W braku wydarzeń publicznych, czy poufnych informacji, które należałoby odnotować, napisać tu muszę coś o moich sprawach prywatnych, jakkolwiek nie zasługują one na zainteresowanie”. Ponadto nie prowadził swych zapisków regularnie – zdarzały mu się wielomiesięczne przerwy, nad którymi osobiście ubolewał. Wszystkie te fakty, zgromadzone razem, pozwalają postrzegać Greville’a raczej jako kronikarza, który bystrze obserwował i zapamiętywał najróżniejsze kwestie, z jakimi za życia się spotykał, aby przekazać wiedzę o swej epoce kolejnym pokoleniom. Z drugiej jednak strony, Greville w wielu miejscach dąży do maksymalnego subiektywizmu, wyraża własne opinie, relacjonuje i jednocześnie ocenia. Aż dziw bierze, że można zapisywać wspomnienia w tak zróżnicowanej formie. Zapewne nie minę się więc z prawdą twierdząc, iż jego dziennik w rzeczywistości stanowi połączenie różnych form podawczych. Raz bowiem wpisy przybierają kształt kroniki lub sprawozdania z bieżących zdarzeń, innym zaś razem – zawierają najskrytsze myśli, osobiste przygody i stają się przez to istnym journal intime, czyli prywatnym pamiętnikiem.

Monarcha monarsze nierówny

Greville zaczął prowadzić swój dziennik w 1814 roku, kontynuując go sumiennie przez blisko pół wieku. Jest to czas nadzwyczaj interesujący, jeśli chodzi o dzieje Wielkiej Brytanii, również na tle ówczesnej Europy. Z jednej strony – nie minęły jeszcze echa Rewolucji Francuskiej i wojen napoleońskich; z drugiej zaś – następuje ogromny rozwój społeczny oraz postęp techniczny, coraz szersze kręgi zatacza rewolucja przemysłowa. Lata, w których Greville żył i prowadził swój dziennik, można więc nazwać swego rodzaju okresem przejściowym pomiędzy rządami sprawowanymi jedynie przez najwyższe i najbardziej uprzywilejowane warstwy społeczne, a zaczątkami nowoczesnych społeczeństw, w których realny wpływ na władzę zyskuje coraz większa część obywateli, należących również do niższych klas. A skoro mamy do czynienia z dwiema tak różnymi epokami w dziejach Europy, to staje się jasne, iż musiało wielokrotnie dochodzić do ich zderzenia, przynajmniej w niektórych sferach życia i polityki. Liczne przykłady możemy napotkać w „Dzienniku…”. Choćby nawet porównanie konserwatywnych (lub nawet obłąkanych, jak w przypadku Jerzego IV) władców z dynastii hanowerskiej z młodą, lecz powszechnie akceptowaną i uwielbianą królową Wiktorią. Ci pierwsi kierowali się zasadami i normami, jakie na Wyspach przestały mieć istotne znaczenie już wiele lat wcześniej; dążyli do umocnienia swej władzy, stosując metody rodem z czasów monarchii absolutnej we Francji, kierując się często interesem własnym, a nie państwa. Ponadto Wilhelm IV, ostatni przedstawiciel tej dynastii, kompletnie nie pojmował tradycji i kultury brytyjskiej, łamiąc wszelkie zasady i obyczaje ogólnie przyjęte w Zjednoczonym Królestwie, z czego – co gorsza – nie zdawał sobie sprawy. Charles Greville wielokrotnie drwi na kartach swojego dziennika z niestosownych bądź nawet dziwacznych zachowań króla, nie omieszkując wspominać raz po raz, jak wielkie zgorszenie wywoływały owe postawy wśród poddanych i w jak dużym stopniu nadszarpywały autorytet króla, najważniejszej postaci w państwie.

Co innego królowa Wiktoria. Autor nie szczędzi jej pochlebnych słów i pochwał. Gdy jednak zaledwie 18-letnia Wiktoria w 1837 roku przejmuje władzę królewską, Greville ma wątpliwości, czy tak młoda osoba zdolna będzie pokierować państwem. Wyraża przy tym szczere zainteresowanie losami władczyni, próbuje nawet przewidzieć, co ją czeka i jak dalej potoczy się jej życie. A przewidywać Greville umiał! Zaledwie kilka tygodni po wstąpieniu Wiktorii na tron, nasz poczciwy człowiek z Rady Przybocznej upatrywał w niej szansy na dobre i długoletnie rządy monarsze, pisząc: „Wszystko, co się słyszy na temat młodej królowej, prowadzi do wniosku, że odegra ona kiedyś znaczną rolę i że odznacza się bardzo silnym charakterem”. Od początku zachwyca się też jej powagą, roztropnością i innymi cnotami, rzadko spotykanymi (szczególnie dziś) u ludzi w wieku młodzieńczym. Doprawdy zaskakująca jest spostrzegawczość Greville’a, trafność ocen i niepojęta wprost umiejętność wysnuwania daleko idących wniosków, które na dłuższą metę okazują się prawidłowe.

Życie królowej, rzecz jasna, nie polegało jedynie na siedzeniu we dworze, podejmowaniu decyzji i podpisywaniu dokumentów. Musiała, na przykład, przygotować swe małżeństwo (ustalone już zresztą dużo wcześniej) z księciem Albertem. Obyczaj nie pozwalał komukolwiek prosić królowej Wielkiej Brytanii o rękę, z czego wynikła historia bezprecedensowa – oto sama Wiktoria musiała oświadczyć się przyszłemu mężowi! Przystała na to, choć nie bez zgorszenia. Była zresztą osobą bardzo tolerancyjną i otwartą na ludzi – ponoć nigdy nie podejmowała decyzji pochopnie. Wolała dać sobie czas do namysłu i zasięgnąć rady zaufanych ludzi, w tym Melbourne’a oraz księcia Wellingtona. Potrafiła też przemóc osobistą niechęć do późniejszego premiera, Roberta Peela, gdyż rozumiała, że musi z nim współpracować i znajdować wspólny język dla dobra królestwa, którym kierowała się przez cały okres swoich rządów. O tym, jak dobrą była głową państwa, niech świadczy fakt, iż wielce pozytywnie opisywał ją Greville – a więc człowiek żyjący za jej czasów.

Burzliwy Parlament

Czymże byłaby jednak monarchia konstytucyjna, choćby najlepsza, bez działającego aktywnie Parlamentu? Niczym, gdyż właśnie dwie izby w głównej mierze decydowały o polityce (tak wewnętrznej, jak i zagranicznej) XIX-wiecznej Wielkiej Brytanii. Trudno więc dziwić się, iż notatki Greville’a w większości poświęcone są wydarzeniom parlamentarnym, dyskusjom i głosowaniom nad kolejnymi ustawami oraz sporom pomiędzy stronnictwami. Niektórym może wydać się to dziwne, jako że sam autor politykiem nigdy nie był; miejmy jednak na uwadze, iż interesował się wielce polityką, zaś jego trudne do ogarnięcia i zliczenia znajomości pozwalały na bieżąco poznawać tok zdarzeń.

Skoro już jesteśmy przy kwestii Parlamentu, to nie wolno zapomnieć, że w XIX wieku zachodzą w nim znaczące zmiany. Na czele, rzecz jasna, z gruntowną reformą przyjętą w 1831, a wprowadzoną w 1832 roku. Rozszerzyła ona prawa wyborcze na większą część obywateli, a także odebrała miejsca w Izbie Gmin „zgniłym miasteczkom”, przyznając je bardziej zaludnionym miejscowościom. Według relacji z „Dziennika…”, głosowanie odbyło się w Izbie Gmin w środku nocy, a ustawę przyjęto większością zaledwie jednego głosu! W Parlamencie ważyły się też niejednokrotnie losy innych rozporządzeń, decydujących o przyszłości państwa, stąd wszelkim dyskusjom towarzyszyły zwykle wielkie emocje. Stałym zwyczajem były długie, często kilkugodzinne przemowy polityków. Nie zawsze jednak słuchano ich z należytą uwagą. Jak długo można, na przykład, wsłuchiwać się w wystąpienie dotyczące handlu, w którym co chwilę pada słowo „cukier”? A pewnego razu, taką właśnie mową sir Thomas Robinson zanudzał kiedyś Izbę Gmin, wzbudzając wśród zgromadzonych salwy śmiechu.

Rządzący, choć odnosili się do siebie z szacunkiem, nie zawsze darzyli się sympatią. Przykładem grubiańskiego i niekulturalnego polityka może być wspomniany w „Dzienniku…” Lord Winchilsea. Człowiek ów wdawał się w ciągłe konflikty z innymi członkami Izby Lordów, obrażał ich, co doprowadziło nawet swego czasu do pojedynku z księciem Wellingtonem. Inna sprawa, że trudno dziś sobie wyobrazić, aby incydent z przypadkowo znalezioną chustką mógł zostać uznany za próbę obrazy własnej osoby – tymczasem w XIX wieku, wśród wykształconych polityków, było to jak najbardziej możliwe. Właśnie w takiej, dość gęstej i sztywnej atmosferze, Parlament uchwalał przeróżne, często kontrowersyjne ustawy.

Ciężko oprzeć się jednak wrażeniu, iż każdy ruch rządzących był z góry przewidziany i zaplanowany. Dla przykładu, sensacją stała się dla ludności brytyjskiej wojna wypowiedziana Rosji w 1853 roku. Z notatek Charlesa Greville’a wynika jednoznacznie, iż polityce wiedzieli o możliwości jej wybuchu już dużo wcześniej i jedynie czekali na stosowny moment, by formalnie ją rozpocząć. Nie zmienia to faktu, iż mimo długich i drobiazgowych przygotowań oraz początkowych sukcesów, wojna krymska nie polepszyła sytuacji wewnętrznej w królestwie, mało tego – stała się ciągłym, trzyletnim źródłem zmartwień oraz niepokojów obywateli. Autor „Dziennika…” od samego początku z dużą nieufnością odnosił się do działań wojennych na Krymie i raz po raz wspomina w kolejnych wpisach, iż życzyłby sobie, aby konflikt w ogóle nie został rozpętany – a skoro już do niego doszło, to powinien zakończyć się ugodą, i to jak najszybciej.

Do nieporozumień dochodziło też wewnątrz struktur politycznych, a ściślej rzecz ujmując – pomiędzy Parlamentem a królową. Największy rozgłos zyskał słynny spór o damy dworu, w 1839 roku. Wiktoria, po kolejnej dymisji Parlamentu (a te, co warto podkreślić, wcale nie należały w owych czasach do rzadkości), postanowiła zatrzymać swoje dworskie towarzyszki i mimo interwencji polityków, twardo obstawała przy swoim. Mówiła przy tym: „Chcą traktować mnie jak małą dziewczynkę, ale pokażę im, że jestem królową Anglii!” Wydarzenie to uświadamia, jak duże wpływy potrafiła uzyskać Wiktoria, mimo iż brytyjski monarcha w owych czasach był już mocno ograniczony przez rząd i Parlament. Królowa swą silną osobowością i uporem doprowadziła nawet do sytuacji, w której wigowie starali się spełnić wszelkie jej zachcianki, byle tylko zyskać jej przychylność – czemu nie mógł nadziwić się pamiętnikarz Greville. A trzeba pamiętać, iż Parlament w owym czasie nie miał dobrej opinii, zwłaszcza wśród ludności, albowiem zaledwie rok wcześniej miały miejsce protesty czartystów. Ruch ten, nazwany tak od dokumentu The People’s Chart, protestował przeciwko niesprawiedliwości praw wyborczych i domagał się kolejnej reformy parlamentarnej. Był jednak dalece niezorganizowany i z „Dziennika…” można wywnioskować, iż jego liderzy narobili tylko zamieszania i hałasu, i w ciągu zaledwie kilku miesięcy zniknęli równie szybko, jak się pojawili. Powrócili co prawda w 1848 roku, lecz i wówczas nie potrafili zorganizować się w wystarczającym stopniu, by ich postulaty mogły odnieść jakikolwiek skutek. Dowodzi to silnej pozycji Parlamentu oraz rządu, której na dobrą sprawę zagrozić mógł tylko monarcha, a nie ruchy ludowe.

Kultura epoki wiktoriańskiej

Nie da się ukryć, że w omawianym okresie w Wielkiej Brytanii ogromną rolę odgrywały przeróżne obyczaje i tradycje. Wysoko rozwinięta kultura, szczególnie w wyższych warstwach społeczeństwa, odciskała swe piętno na sytuacjach z życia codziennego, zaś wszelkie normy obyczajowe i grzeczności świadczyły o człowieku oraz jego wychowaniu. Nie brakło też rozrywek, pojawiały się pierwsze media, stabilizowała się sytuacja religijna. Członkowie społecznej elity poszukiwali nowych form spędzania czasu, podczas gdy ludzie z niższych klas cierpieli i ledwo wiązali koniec z końcem. Bieda i przepracowanie były na porządku dziennym w chwili, gdy kraj ogarnęła właśnie rewolucja przemysłowa. Do wielogodzinnej pracy zmuszano między innymi dzieci, zaś dorosłych trapiły dodatkowo epidemie, między innymi zaraza cholery. W „Dzienniku…” trudno jednak znaleźć dłuższe wzmianki na owe tematy, z czego wynika, iż problemy prostych ludzi nie wydawały się urzędnikom oraz politykom istotne.

Mieli oni bowiem inne sprawy na głowie. Szczególnie podczas wizyt na dworach oraz oficjalnych spotkań. Z omawianej książki wywnioskować można, iż przy takich okazjach panowała zwykle dość ciężka atmosfera, a uczestnicy miewali problemy z nawiązaniem rozmowy i uważali, by nikogo nie obrazić. Problemy takie, choć trudno w to uwierzyć, dotykały nawet samą królową i jej doradców! Wiktora nie zawsze potrafiła bowiem znaleźć wspólny język z politykami, niemniej jednak musiała spotykać się z nimi i współpracować, dla dobra królestwa.

Greville, który w podobnych oficjalnych spotkaniach często uczestniczył, okazał się ponadto wielkim miłośnikiem literatury i teatru. W jego dzienniku co jakiś czas rozważania dotyczące polityki przedzielane są bowiem miłymi przerywnikami, w postaci oceny kolejnej sztuki teatralnej lub nawet recenzji książki. Warto w tym miejscu nadmienić, iż Charles zdobył solidne wykształcenie i był człowiekiem bardzo oczytanym – choć sam często temu zaprzeczał, twierdząc, iż zmarnował swoje młode lata na przyjemności, zamiast zdobywać dodatkową wiedzę. Z listy książek, jakie czytał, wynika, że bardzo modne w jego czasach były wszelkiego rodzaju pamiętniki. Z kolei w teatrach wystawiano nie tylko sztuki Williama Szekspira, ale również przedstawienia historyczne, jak np. sztuka dotycząca życia kardynała Richelieu .

Jeszcze większą rolę w życiu wykształconych Anglików oraz w kształtowaniu opinii społecznej pełniła prężnie rozwijająca się prasa, na czele z elitarnym The Times. Rodzina Walterów (konkretnie syn i ojciec) wyprzedziła konkurencję o dobrych kilkanaście lat, wprowadzając między innymi zwyczaj wysyłania zagranicznych korespondentów oraz publikując odważne artykuły. The Times zyskał tym samym status obiektywnej, profesjonalnej gazety, dążącej do ukazania prawdy, bez względu na politykę. Nic więc dziwnego, że cieszył się uznaniem ludzi pokroju Greville’a, który pisze: „Nie warto starać się o żadne informacje z prywatnych czy oficjalnych źródeł: w Timesie zawsze są najnowsze i najlepsze”. Niemniej jednak, wkrótce znaczenia nabrały również inne dzienniki, szczególnie te goniące za sensacją, jak Standard i Morning Advertiser, czy też założony nieco później Daily Mail. O potędze prasy brytyjskiej w XIX wieku świadczyć może gorsząca, lecz niestety dość skuteczna nagonka, jaką wymienione gazety zorganizowały przeciwko nie byle komu, bo samemu księciu Albertowi. Mąż królowej został znacząco zdyskredytowany, zarzucano mu łamanie prawa i szkodzenie interesom Anglii, choć w większości informacje te okazywały się bzdurami wyssanymi z palca. Greville opisuje też inną absurdalną sytuację, gdy lord Durham prosił naczelnego The Timesa o publikację artykułu przychylnego królowi – „najbardziej dumny człowiek w Anglii ubiegał się u wydawcy gazet o względy dla panującego monarchy!”

Pozostając jeszcze chwilę przy kulturze i rozrywce… Choć czasy Wiktorii wydają się nam, mimo wszystko, odległe od dzisiejszych, już wówczas widoczne były wpływy… nałogów i hazardu! Aspekt ów jest w „Dzienniku…” tak znacząco podkreślony, iż nie sposób go ominąć. Greville nie stronił bowiem od ryzykownych rozrywek i pieniężnych stawek, a najbardziej upodobał sobie wyścigi konne. Grywał też w karty, a wszystkie swe porażki (wygrane zdarzały mu się bardzo rzadko) szczegółowo opisywał. Mało tego – jeden z wpisów, jeszcze za czasów swej młodości, niemal całkowicie poświęcił tematyce uzależnień od hazardu, wymieniając plusy i minusy owych „przyjemności”, dodając, iż według niego największą motywacją jest chęć zysku i nie rozumie ludzi, którzy grają jedynie dla czystej satysfakcji.

Skarb historyczny

Dziewiętnasty wiek w Europie to nie tylko Wielka Brytania i zachodzące w tym kraju przemiany parlamentarne. To również wzrastająca siła klasy robotniczej, konflikty ludności z panującymi władzami, powstania narodowe i kształtowanie się trzech mocarstw (Rosji, a później także Niemiec i Włoch), które sto lat później doprowadzą do wybuchu I wojny światowej.

Greville stał się świadkiem wielu zdarzeń historycznych, godnych zapamiętania. Sporą część jego zapisków stanowią wieści, jakie nadchodziły z Francji w okresie Wiosny Ludów. Ponoć wszystko odbywało się wówczas w tak zawrotnym tempie, iż opisanie biegu wydarzeń po kolei nie byłoby możliwe. Wystarczy nadmienić, iż król Francji zmuszony był ratować się ucieczką za granicę, a w Berlinie dochodziło do regularnych bitew między wojskiem a protestującym ludem. Tak oto doszło do ponownego zaburzenia spokoju w Europie, choć od czasów napoleońskich nie minęło nawet pół wieku! A propos Napoleona – warto pamiętać, iż wielu uczestników jego potyczek żyło wciąż, gdy Greville spisywał swój dziennik, i opowieści co niektórych pojawiają się na jego kartach. Pod tym względem staje się on istnym skarbem historycznym, opisującym przełomowe zdarzenia historyczne nie tylko w czasie ich trwania, ale również niedługo po ich zakończeniu.

Osobnym tematem jest sprawa Polski, znajdującej się w XIX wieku pod zaborami. Mimo iż państwa polskiego brakowało na mapie, było o nim dość głośno w Europie. A to z powodu powstania listopadowego (którego przebieg w Wielkiej Brytanii śledzono ze sporym zainteresowaniem) oraz tak zwanej „sprawy Krakowa”, czyli insurekcji, która doprowadziła do likwidacji wolnego miasta. Z tym, że Brytyjczyków najbardziej zajmowało, które z mocarstw przyłączy Kraków do swego terytorium – ostatecznie, jak wiadomo, wcielono miasto do Austrii, co spowodowało pogorszenie stosunków dyplomatycznych między Zjednoczonym Królestwem a państwem Habsburgów.
Nie wolno z kolei zapomnieć, iż brytyjska rzeczywistość znacząco różniła się w czasach Greville’a od tej panującej na reszcie kontynentu. Być może dlatego, że w zasadzie od czasów średniowiecznej wojny stuletniej, Anglia nie doświadczyła żadnej większej wojny na swoim terytorium. Właśnie na tej płaszczyźnie wyraźnie zaznaczało się starcie dwóch epok, o którym wspominałem we wstępie – Francja, Austria czy Rosja żyły wciąż skutkami Wielkiej Rewolucji, podczas gdy Wielka Brytania pod panowaniem królowej Wiktorii przypominała już państwo bardziej nowoczesne, może nawet XX-wieczne. Jakiż to musiał być kontrast, jakże różne poglądy i normy polityczne! Szczególnie mocno dawało się to odczuć podczas wizyt zagranicznych władców. Sam Greville kpi z zacofania reszty Europy i pisze, że „…cesarz w żaden sposób nie mógł pojąć ani zrozumieć, jak i dlaczego ministrowie mogliby mieć trudności z zachowaniem swych stanowisk, skoro król zdecydowanie ich popiera”, po czym dodaje własny komentarz: „Wydawać by się mogło, że nigdy nie przeczytano tam nic na temat ostatnich dwu czy trzech lat naszych dziejów”. Na tym przykładzie widzimy też dokładnie, w jakim kierunku ewoluował ustrój Wielkiej Brytanii – Parlament powiększał swe kompetencje kosztem władzy monarszej, aż wreszcie sto lat później została ona ograniczona głównie do funkcji reprezentatywnych.

Autor w cieniu dziennika

Piszę tak i piszę o królowej Wiktorii, politykach, Wielkiej Brytanii oraz Europie. I z tego wszystkiego omal zapomniałbym wymienić kilka faktów dotyczących samego Charlesa Greville’a. Zapewne on sam, ze względu na wrodzoną skromność oraz skłonności do samokrytyki, nie miałby nic przeciwko temu; nie potrafię jednak pozostawić jego intrygującej osoby bez choćby słowa komentarza.

Zamiłowanie do polityki miał chyba we krwi, albowiem był wnukiem księcia Portland – byłego ministra i lidera partii wigów. Wykształcenie zdobył w elitarnej szkole Eton, studiował też w Oxfordzie, prędko jednak opuścił uniwersytet i zaczął pełnić funkcje urzędnicze w państwie. Członkiem Rady Przybocznej został w 1921 roku i trwał w niej przez blisko czterdzieści lat. Organ ów, choć teoretycznie nie pełnił większej roli w samej polityce, pozwolił mu na bliskie kontakty ze znanymi osobistościami, że wymienię choćby księcia Wellingtona, Roberta Peela, Melbourne’a, Palmerstona… O każdej z tych osób można by napisać osobną pracę czy nawet książkę. Charles, w przeciwieństwie do nich wszystkich, nigdy nie zaangażował się w politykę – pełnił raczej rolę obserwatora, komentatora, doradcy. Nieraz zdarzało mu się pośredniczyć w rozmowach na najwyższym szczeblu, między innymi pomiędzy rządem i królową oraz byłymi premierami.

W jego zapiskach imponuje duża spostrzegawczość. Greville dostrzegał rzeczy, na które wiele innych osób nie zwracało uwagi. Do tego przy każdej możliwej okazji dokonywał oceny, zwykle sprawiedliwej i trzeźwej. Ukazywał większość spraw z różnych stron, wyrażał dezaprobatę wobec działań niektórych polityków, na przykład Palmerstona. Przy tym niewiele mówił o samym sobie, w zasadzie w ogóle, opisywał raczej to co widział i słyszał wokół siebie, zachowując skromność. Zdarzało mu się jednak snuć refleksje nad własnym życiem, krytykować swoje poczynania i żałować błędów popełnionych w młodości. Być może właśnie ze względu na małą arogancję i duży dystans wobec swej osoby, Greville nie nadawał się na silnego polityka.

Wiele podróżował. Zapisywał w swym dzienniku wrażenia i odczucia, jakich doznawał, zwiedzając inne kraje. Jego wysokie wykształcenie objawiało się między innymi znajomością wielu języków, szczególnie zaś francuskiego – „Dziennik…” jest wręcz przepełniony licznymi, krótkimi wstawkami w tymże języku. Życiowe doświadczenie i własna hierarchia poglądów pozwalały Greville’owi dokonywać pośmiertnych opisów ludzi zasłużonych, sławnych, przy czym dążył do maksymalnego obiektywizmu. Jeden z dłuższych wpisów poświęcił zmarłemu księciu Wellingtonowi, inny – Robertowi Peelowi.

Co jest zaś największym paradoksem? To, że Greville nie uważał swego dziennika za nic cennego. Wielokrotnie nosił się nawet z zamiarem porzucenia go, co ostatecznie uczynił na pięć lat przed śmiercią. Napisał wówczas: „…nie mam zupełnie dostępu do informacji, prócz tych, które są powszechnie znane. Zamykam więc tę kronikę (…). Zdaję sobie przy tym w pełni sprawę, jak niewielką przedstawia ona wartość i jak mało jest interesująca”. Chciałoby się wręcz krzyknąć: Charles! nie masz pojęcia, ile wiedzy przekazałeś następnym pokoleniom!

Można by długo jeszcze dyskutować o epoce wiktoriańskiej, o wybitnych brytyjskich politykach, wadach i zaletach ustroju parlamentarnego. Jakkolwiek jednak rzecz oceniać, w ślad za Wielką Brytanią poszła niemal cała Europa, zacofana wówczas (dziś już niekoniecznie) o dobre pięćdziesiąt, może nawet sto lat. Czy był to rozwój w dobrym kierunku – oceni historia. Tak czy inaczej, trudno zaprzeczyć, iż Parlament angielski, a później – po unii ze Szkocją w 1707 r. – już brytyjski, wylansował pewien wzorzec władzy ustawodawczej, nazwanej tak swego czasu przez Monteskiusza. Rodził się i formował w bólach, naciskany z jednej strony przez czartystów, a z drugiej – przez zwolenników silnej władzy monarszej. Ale jednak się ukształtował i funkcjonuje do dziś. Nie ma chyba w tym żadnego przypadku.


Zrecenzował(a): Seweryn Lipoński | ocena książki: 9/10 | 2007-04-13
Czytano: 1424 razy

  

[ Powrót do listy recenzji | Dodaj komentarz ]

Re: Dziennik Charlesa Greville'a
Autor: Minerwa | 2007-06-04 19:35:37 | ocena: 8/10

Jednak pryecyztałam! Fajna recenzja. Trochę długa, ale nie dało się tego napisać krócej.

Re: Dziennik Charlesa Greville'a
Autor: Minerwa | 2007-06-03 16:32:45 | ocena: 5/10

Stary, ile to pisałeś? Nie mam zamiaru tego czytać! Skróć to trochę!

Re: Dziennik Charlesa Greville'a
Autor: Lipa | 2007-04-15 18:13:46 | ocena: 8/10

próbny komentarz. Dziennik Greville'a to naprawdę niezła rzecz.

Z ostatniej chwili
· Zabawny wywiad z Danem w
· Nowe figurki wchodzą na rynek
· Dołącz do redakcji!
· Sesja zdjęciowa Emmy dla "Vogue"
· Matt na konwencji Dragon*Con
Stats
Top Users
1Gosia199362480
2Aniaaa52060
3bellatrix48110
4gibol141245610
504beata44070
6Ala43410
7Marta_Evans42320
8Lina38500
9Elomi36730
10gosia4433820

zobacz ranking...

Prorok Codzienny
Zobacz archiwalne numery
Współpraca

harry potter

Harry Potter: gra MMORPG

Kredyt na start?
Czy ktoś orientuje się, na bazie jakich kryteriów...

Bogaty POMOŻE osobie z Warszawy tel. 887-252-897
Milioner pomoże w spłacie zadłużenia. Tylko osoby...

UDZIELĘ POŻYCZKI PRYWATNEJ DO 10000ZŁ
JESTEM PRYWATNYM INWESTOREM W WIELU SERWISACH KTÓ...

Kategorie
· Wszystkie kategorie
· Fan Zone
· Filmy
· Gry
· HP News
· Inne
· Książki
Szukaj!


On-line
Aktualnie jest 44 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
Zagłosuj!
Czego Ci brakuje najbardziej na stronie?




Wyniki
Ankiety

Głosów 0
© Copyright 2003-2008 by HPNews.pl .
P-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi.
Tworzenie strony: 0.33 sekund
Page created in 0.328905 Seconds